poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Kappeln




no i trzeba było wejść jakoś do domu, na szczęście okno zostawiłam otwarte



rzut oka na ogród ... mieliśmy drobne problemy, zęby wejść do domu, okazało się, że córka właścicielki pojechała gdzieś z rodzina i zamknęła drzwi wejściowe ...



jakby ktoś miał chęć nabyć do ogrodu ...



i jak myśleliśmy, ze tak daleko na północy Polacy nie dotarli, to w tej lodziarni pracowała ... Polka











takie rybki były na całym deptaku, cos chyba jak "aleja gwiazd", a może "za tych co zginęli na morzu"? nie wiem



przechadzka po miasteczku





statek z epoki wiktoriańskiej ... w Niemczech w XXI w. ;) troszke zmodyfikowany na obecne potrzeby
w sumie mogliśmy nim popłynąć, tylko 2 godz., ale zanim to wymyśliliśmy to nam odpłynął ..., następny był za późno, chcieliśmy o przyzwoitej porze dotrzeć do domu









fajny most ....




ponieważ mieliśmy wraca do domu po obiedzie w niedzielę, rano pojechaliśmy do Kappeln - nadmorska, portowa miejscowość

Brak komentarzy: