poniedziałek, 26 stycznia 2009

Dzień - 19.01.2009




A to widok tych, co wybrali zjazd na dół gondolką





Widok z parkingu na Kappl




Widok z trasy na Kappl



Droga na sam dół, do stacji gondolek



Takie małe ludziki są, jak się z "kanapki" patrzy na najdłuższą z tras





















Tak wygląda trasa nr 7, numer 9 będzie za kilka dni



Jesteś my na samym szczycie, na równi z innymi "pagóreczkami"



My też nie mogliśmy sobie odpuścić zjazdu z samej góry - Alblittkopfe 2690 m.



Widoki coraz lepsze



Widok na trasę z samej góry...





Nasz punkt kontrolny to stok dla dzieci i nauki jazdy, gdzie królowała Lidka z Agą



Jak widać, tłoku na stoku nie ma, gdzieś ci wszyscy ludzie się rozpierzchli na tych kilometrach tras








Ja, z każdej strony ... góry



Samotny narciarz, zagubiony gdzieś na stoku....






Widoki zaczynają być jeszcze bardziej czadowe ...



ooo, więcej nas na górze






Nie ma na co czekać, jedziemy na dół...



"Ja brzoza, ja brzoza, słyszycie mnie?" - walkie-talkie na stoku to jest to



Dzisiaj może doczekamy się słoneczka?





No i ponownie na górę, jesteśmy w gondolce - z widokiem na górę


Zbyt szerokich ulic tam nie mają, dobrze, że śnieg nie padał od ponad dwóch tygodni... ;)
Widok na rewelacyjne sople nad wejściem do "naszego" domu
Dzień kolejny - 19.01.2009

Dzień pierwszy - 18.01.209



Za to na tych kółkach nawet "starzy" jeździli



Te kółka pewnie z myślą o najmłodszych, ale naszym dzieciakom to nie przeszkadzało...



Lidzia, na tle mapy okolicznych tras i wyciągów - jest gdzie jeździć, od bardzo łatwiutkich tras dla dzieciaków, po coraz trudniejsze i dłuższe.



Na stoku znaleźliśmy nawet indiańskie wigwamy.







Pierwszy wjazd na wys. 2300 m. Słońce zakryte chmurami, ale mimo to widoki rewelacyjne.



Widok z parkingu na stację gondolek






W pierwszy dzień zdecydowaliśmy się, że pojedziemy na parking pod kolejkę samochodami. Okazało się, że parking nie jest płatny, a miejsc całkiem sporo.
18.01.2009

niedziela, 25 stycznia 2009

Dzień - 17.01.2009





Kuchnia była dobrze wyposażona. Niemniej jednak z jedzeniem przesadziliśmy wszyscy, więc część naszych zapasów musiała być ulokowana na parapecie.



Po ponad 11 godzinach jazdy udało się nam dojechać. Zawartość trzech samochodów udało nam się zmieścić do tej właśnie windy towarowej, która to winda była "naszą" windą do apartamentów.





Jechaliśmy długo...., nie udało nam się ominąć korków w okolicach Monachium.
Żeby ominąć płatne drogi i autostrady w Austrii jechaliśmy przez Garmisch Partenkirchen.
Potem, zaczęły się pojawiać jakieś "pagórki", ale w którymś momencie już nawet myśleliśmy, że dojedziemy na miejsce, a nadal śniegu będzie jak na lekarstwo, ale jak bardzo byliśmy w błędzie okazało się na miejscu...




W tym roku ferie spędziliśmy na wyjeździe. Pojechaliśmy na tydzień w Alpy austriackie, do Kappl w Tyrolu.
Wyruszaliśmy z Bolesławca 17.01.2009 o godz. 6 rano, prawie bez opóźnienia.