poniedziałek, 26 stycznia 2009

Dzień - 20.01.2009







Wieczorami też coś trzeba było robić, a najlepsze są gry z przed lat ;)



A nad balkonem wisiały takie sople








Duzi faceci, na sam dół zjeżdżali na sankach, szczegół, że trasą narciarską. Podobno skakali na 1m w górę na tych sankach.





Orzełek również obowiązkowy







Bez nart tez była niezła zabawa





i to się tyczy nie tylko dzieci, i wystarczyło tylko posiedzieć przez chwilę na powietrzu - nadal sypało



Już bardziej upodobnić się do bałwana nie można







Kółek, które są tam na wyposażeniu niestety nie chcieli nam udostępnić, stwierdzili, że napadało zbyt dużo śnieg.





niektórzy nadal jeździli na brzuchu



Po jedzeniu czas na sanki i oponki







a może coś mocniejszego? - Lidkę to aż "wygięło"



Jak widać nie wszystkim smakuje





"Piwko smakuje" - myślałby kto....



Przerwa na małe piwko ...



Na szczęście po iluśset metrach udało się nam przejść na trasę narciarsko-saneczkową. I jak kto mógł dotarł na skróty pod stacje gondolek - niektrzy na tyłku, nie którzy na brzuchu, inni musieli zejść na nogach - ich ubrania nie chciały sie ślizgać.









Zjechaliśmy samochodami na parking, ale było tyle świeżego śniegu, że nie odważyliśmy się ich tam zostawić. Mimo, że drogi były odśnieżane, wróciliśmy nie bez problemów na górę, pod dom. Zostawiliśmy auta, mieliśmy zjechać do gondolek skibusem, ale ostatni już odjechał. Postanowiliśmy, że schodzimy na piechotę do stacji gondolek. Jest to ok. 2,5 km, a chodzenie po takim śniegu nie jest najłatwiejsze, dodam, że śnieg nadal dawał ostro.


20.01.2009

Przez całą noc sypał śnieg, od samego rana to samo, pada śnieg, pada śnieg.....

Brak komentarzy: